wtorek, 15 października 2013

Prostowanie przegrody nosowej, wycinanie polipow i czyszczenie zatok czyli co i jak :)

Witajcie!

Dzis bedzie niekosmetycznie ale w koncu moj blog ma byc o wszystkim i o niczym takze nie wszystko musi byc zwiazane z kosmetykami :) Pomyslalam, ze temat dzisiejszego postu moze byc przydatny dla niejednej z Was - jesli nie dzis to byc moze w przyszlosci :)
Jak juz wiecie w zeszlym tygodniu we wtorek mialam ogolnie mowiac operacje na nos - nie byla to operacja upiekszajaca czy cos w tym stylu bo moj nos (zabrzmi teraz nieskromnie ;) ) odkad pamietam byl maly, zgrabny i akuratny ;) Swoja droga to chyba jedyna czesc mojego ciala ktorej za nic bym nie zmienila :P. Zeby z gory rozwiac wszelkie watpliwosci powiem Wam co to za operacja i dlaczego do niej doszlo. Otoz jakis czas temu - dokladnie w lipcu, mialam przez trzy tygodnie dzien w dzien niesamowite bole glowy i bardzo mocne migreny, ktore wyjely mi ten okres z zycia. Kiedy poczulam sie lepiej, zebralam sie i poszlam do lekarza. Dostalam skierowanie na resonans czaszki w celu wykluczenia guzu mozga. Nastepnie dostalam skierowanie do radiologa na rentgen zatok. I tu okazalo sie, ze faktycznie przyczyna zostala odnaleziona. Lekarz, ktory mnie prowadzil potocznie nazywa sie tutaj w Niemczech HNO Arzt czyli lekarz od gardla,nosa i uszu. Postawil diagnoze, ktora brzmiala - chroniczne zapalenie zatok okolozebowych, polipy w muszli nosowej, skrzywiona przegroda nosowa a takze, ze w zatokach przynosowych nazbierala sie ropa ktora trzeba usunac. Pierwszy zabieg operacyjny podczas ktorego laserem zostal mi troszke udrozniony nos byla juz z koncem lipca, natomiast ta glowna operacja wlasnie w zeszlym tygodniu.
Jak wyglada zabieg ?
Niestety dokladnie na to pytanie Wam nie odpowiem poniewaz sam zabieg przebiega pod narkoza, wiec nie widzialam co mi robia - i pewnie lepiej :) Za to postaram sie Wam opisac jak to wygladalo przed i po :)
A wiec w poniedzialek na dzien przed operacja mialam termin u anestazjologa, ktory to mial mi po krotce opowiedziec co i jak bedzie sie dzialo po tym jak mnie ulula juz do snu ;) a takze musialam wypelnic taki formularz z roznymi pytaniami zdrowotnymi zarowno u mnie jak i rodziny. Pozniej dostalam termin na wtorek na 11.15 na operacje. Reszte dnia spedzilam na jakis tam duperelach juz w domu. Do wieczora wolno mi bylo normalnie jesc i pic natomiast na sam wieczor juz tylko lekki posilek. Na szesc godzin przed operacja moglam przyjac ostatni, nadal lekki posilek, natomiast do dwoch godzin przed operacja wolno mi bylo jeszcze napisc sie wody chocby dlatego, ze biore stale leki, ktore takze trzeba skonsultowac z lekarzem anestazjologiem.
Tak wiec na godzine 11.15 stawilam sie w lekarskim osrodku ( w Niemczech nie kazda operacja odbywa sie w szpitalach - czesto lekarze maja tak duze i typowo do operacji rozbudowane praktyki lekarskie, ze nie ma potrzeby robic tego w szpitalu ) i odrazu zostalam poproszona do kabiny z szafkami gdzie pielegniarka poprosila bym rozebrala sie niemalze " do rosolu " ( tylko majtki moglam zostawic ) po czym podala mi typowo szpitalna pizamke, ktorej nie wolno mi bylo z tylu zasznurowac ( dlaczego to nie wiem, nie pytalam ), zielony czepek na glowe ( taki jaki maja na glowach kobiety rodzace w filmach ;P ) oraz na stopy te smieszne niebieskie worki ochronne, ktore sie w szpitalach na buty naklada. Kiedy juz zalozylam to wszystko zostalam poproszona do sali przedoperacyjnej gdzie polozylam sie na lozko, zostalam przykryta koldra bym nie marzla, zostalo mi podlaczone EKG by podczas operacji lekarze widzieli jak moje serce pracuje oraz zostal mi zalozony wenflon. Po tym wszystkim zostalam przewieziona na sale operacyjna gdzie przelozono mnie na stol operacyjny, lekarze, ktorych bylo dwoch przedstawili sie ( pielegniarek bylo chyba z 5 ), zostalam zapytana czy wszystkie zeby moje sa na stale czy moze wkladki jakies mam, po czym po chwili jeden z lekarzy przsunal mi do ust taka rure i kazal to gleboko wdychac. To byla narkoza. Wiec w tym momencie urwal mi sie film :)
Po zabiegu :
Zostalam przewieziona na sale pooperacyjna, podlaczona pod kolejne maszyny i, ze tak to ujme na chama rozbudzona. Wtedy uslyszalam, ze juz po operacji po czym pielegniarka kazala mi usiasc. Za chwilke przyszedl lekarz i poprosil bym to co splywa mi po gardle poprostu polknela. Odrazu Wam mowie, ze po przebudzeniu bol jest niesamowity - bolalo mnie gardlo poniewaz mialam w nim rure umozliwiajaca mi oddychanie ale ta na szczescie zostala mi zalozona kiedy juz bylam pod narkoza, bolala mnie glowa i czulam sie jakby mi cos na nia parlo, tak samo bylo z nosem - bol i parcie niesamowite no i na koniec nie wiem czemu ale bolaly mnie przednie zeby...W kazdym badz razie po ok. 30minutach przyszedl ponownie jeden z lekarzy i kladac mi jedna reke na czolo druga pociagnal za tampony w nosie. Zas bol niesamowity a mi z nosa odrazu polala sie farba. Pielegniarka zalozyla mi pod nosem opatrunek po czym podala szklanke wody i tabletki przeciwbolowe. okolo 15min pozniej lekarz pozwolil mi na wyjscie do domu. Kiedy ja ubieralam sie spowrotem w kabinie, pielegniarka zadzwonila po mojego TZta zeby mnie odebral. Kiedy TZ sie pojawil musial podpisac pismo, ze od tego momentu przez kolejne 24 godziny nie zostawi mnie samej choc na chwile. Na odchodne dostalam recepty na antybiotyki, leki przeciwbolowe, spray do nosa oraz opatrunki, ktore mialam sobie w domu sama zmieniac. Po powrocie do domu spedzilam caly dzien w lozku bo wszystko bolalo niesamowicie. Noc mialam nieprzespana. Nastepny dzien wcale nie byl juz lepszy - nadal wszystko boli zwlaszcza gardlo po tej rurze. Na 9 rano mialam termin kontrolny u lekarza. Zostal mi przeczyszczony nos, po czym zostaly zalozone nowe tampony i opatrunek. Nie bylo to bardzo bolesne ale niesamowicie nieprzyjemne :/. Potem moglam spowrotem do domu. Lekarz przypomnial mi tylko, ze w dalszym ciagu nie wolno mi myc glowy ani brac kapieli w wannie a jedynie pod letnia woda pod prysznicem. No i oczywiscie za dwa dni musialam ponownie do kontroli. Przy drugiej wizycie u lekarza tampon zostal usuniety a ja zaczelam w koncu oddychac nosem. Dodatkowo lekarz zalecil mi plukanie nosa ( w sensie, ze mialam sobie po kilka kropel wstrzykiwac i wciagac ) olejem by pozbyc sie tych wszystkich strupkow i zakrzepow, ktore porobily sie po operacji.
Dzis jestem tydzien po i dopiero teraz coraz mniej boli mnie nos za to coraz lepiej przez niego oddycham :)

Uwazam, ze warto zrobic ten zabieg nawet jesli jest to bolesne i zle sie po nim czujemy. Jeszcze jako ciekawostke powiem Wam, ze jesli nie zrobi sie tego zabiegu jeszcze za mlodu to na starosc moze nam przez to siasc serce....

5 komentarzy:

  1. O rety, współczuję. ja jestem bardzo wrażliwa na ból i nie wiem jak bym to zniosła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalabys rade - dla wolnego oddychania przez nos przecierpiala bys:-)

      Usuń
  2. Kurcze to nieźle, al wiadomo że skoro teraz ma być lepiej to chwilka cierpienia nie zaszkodzi. Ciekawe jak już się wszystko zagoi i czy będzie lepiej.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No goic to sie jeszcze troche bedzie ale juz teraz czuc roznice :-)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń